Z biegiem czasu dużo rzeczy się jednak zmienia... Wczoraj siedząc sobie spokojnie na werandzie, po całym dniu pokonywania Świata boso dosyć szybkim krokiem, coś we mnie pękło znów i pobiegłam malować. Przyznać muszę, że dawno nie czułam takiej mocnej potrzeby.. Chyba nabrałam odwagi życiowej, co potwierdza ten obraz, mocno odróżniający się od moich dotychczasowych nie tylko kolorystyką... oto "jestem..." z moją odmienioną a może w końcu odnalezioną tożsamością. Niecałe trzy miesiące bez farb, dwa miesiące w nowym miejscu..
Kąty Bystrzyckie 18-19. czerwca
werbalnie nie lubię mówić o emocjach, ale przychodzi taki moment, że opowiadam historie.Przemawiają moje ręce i materia którą im oddaję.To moje lekarstwo na całe zło świata i na bitwy toczone wewnątrz. Tworzenie jest dla mnie aktem, w którym jestem ze sobą szczera,a "po wszystkim" staje się wolnym człowiekiem.Piękno czy brzydota? Po kilku latach wiem, że to dla mnie żadne meritum, wyznacznikiem są dla mnie emocje odbiorcy,jeżeli je wzbudzam,czuję się spełniona


