werbalnie nie lubię mówić o emocjach, ale przychodzi taki moment, że opowiadam historie.Przemawiają moje ręce i materia którą im oddaję.To moje lekarstwo na całe zło świata i na bitwy toczone wewnątrz. Tworzenie jest dla mnie aktem, w którym jestem ze sobą szczera,a "po wszystkim" staje się wolnym człowiekiem.Piękno czy brzydota? Po kilku latach wiem, że to dla mnie żadne meritum, wyznacznikiem są dla mnie emocje odbiorcy,jeżeli je wzbudzam,czuję się spełniona
jeśli jest niczyja, to może być moja :)
OdpowiedzUsuńoj, niestety ma już właściciela... ale zawsze można zrobić podobną :-)
OdpowiedzUsuńTo zrób :) czerwono-zieloną poproszę
OdpowiedzUsuń